W tym odcinku „Rozmów w tle” trafiamy do lasu trochę przez przypadek. Nasz pierwotny plan pokrzyżowały objazdy, zamknięte drogi i aż sześć spotkań z policją. Ostatecznie, zamiast dotrzeć do zaplanowanego miejsca, zatrzymujemy się tam, gdzie akurat udało nam się dojechać. Jesteśmy już po nagraniu dwóch odcinków zupełnie innego podcastu, o którym na razie nie możemy niczego powiedzieć, i rozpoczynamy kolejną rozmowę — tym razem podczas spaceru przez las, który okazuje się znacznie mniej spokojny, niż zakładaliśmy.
Punktem wyjścia staje się pozornie proste pytanie: co daje nam otaczanie się ludźmi, którzy w nas wierzą? Czy ich wsparcie rzeczywiście dodaje nam odwagi i pozwala podejmować wyzwania, których sami wcześniej się obawialiśmy? A może poczucie własnej wartości nie powinno zależeć od tego, czy ktoś nas chwali, wspiera i przekonuje, że damy sobie radę?
Dorota opowiada o tym, jak obecność życzliwych osób potrafi dodać jej skrzydeł. Czasami ktoś wierzy w nią bardziej, niż ona sama wierzy w siebie — i właśnie dzięki temu podejmuje działania, które wcześniej wydawały jej się niemożliwe. Jednocześnie działa to również w drugą stronę: spotkanie z osobami, które wątpią, krytykują albo podcinają skrzydła, może szybko osłabić motywację i zachwiać pewnością siebie.
Grzegorz patrzy na ten temat nieco inaczej. Opowiada o przekonaniu, że jeśli świadomie podejmie się określonego projektu, prawdopodobnie doprowadzi go do końca. Nie oznacza to wiary we własną wszechmoc, ale umiejętność realistycznego ocenienia swoich możliwości, dostępnych zasobów i ryzyka. Rozmawiamy więc o tym, gdzie przebiega granica pomiędzy zdrową pewnością siebie a przecenianiem własnych możliwości.
Zastanawiamy się także, co robić z negatywnym feedbackiem. Czy każdą krytykę można zamienić w konkretną wskazówkę i wykorzystać do własnego rozwoju? Czy za nieprzyjemnymi słowami rzeczywiście może kryć się troska albo cenna informacja? I jak długo można szukać pozytywnego znaczenia w reakcjach innych ludzi, zanim zacznie nas to zwyczajnie kosztować zbyt dużo energii?
Bo nawet jeśli potrafimy konstruktywnie podejść do krytyki, nie oznacza to, że pozostaje ona bez wpływu na nasze samopoczucie. Kilka negatywnych opinii usłyszanych jedna po drugiej potrafi odebrać energię i sprawić, że psychiczne odzyskanie równowagi zajmuje kilka dni. Poczucie własnej wartości może być stabilne, a mimo to nadal pozostajemy wrażliwi na słowa i zachowania otaczających nas ludzi.
Duża część rozmowy dotyczy dzieci i tego, jak pomagać im budować zdrową samoocenę. Czy wystarczy powiedzieć dziecku: „jestem z ciebie dumny”? A może lepiej powiedzieć: „możesz być z siebie dumny”, aby pokazać mu, że satysfakcja z własnego osiągnięcia nie musi zależeć wyłącznie od aprobaty rodzica?
Próbujemy znaleźć równowagę pomiędzy tymi dwoma komunikatami. Dziecko potrzebuje przecież usłyszeć, że rodzic dostrzega jego wysiłek i naprawdę je podziwia. Jednocześnie warto uczyć je zauważania własnych postępów i samodzielnego oceniania swoich osiągnięć. Być może więc nie trzeba wybierać jednego zdania. Można powiedzieć zarówno: „jestem z ciebie dumny”, jak i: „ty też możesz być z siebie dumny”.
Rozmawiamy również o tym, jak chwalić dzieci bez ciągłego powtarzania tych samych, z czasem pustych sloganów. Zamiast ogólnego „świetnie” można powiedzieć: „podziwiam, że potrafisz to zrobić”, „jestem pod wrażeniem”, „widzę, ile pracy w to włożyłeś” albo „ja nie umiem czegoś takiego zrobić”. Szczególnie ważne bywają sytuacje, w których dziecko osiąga coś, czego jego rodzice naprawdę nie potrafią — gra na instrumencie, wykonuje trudną figurę gimnastyczną, piecze swoje pierwsze ciasto albo realizuje zupełnie własny pomysł.
Pierwszy sukces nie musi być doskonały, żeby był wartościowy. Łatwo porównać swoje pierwsze ciasto z pięćsetnym ciastem przygotowanym przez kogoś bardziej doświadczonego i natychmiast zauważyć wszystkie niedociągnięcia. Znacznie trudniej zatrzymać się i powiedzieć sobie: „zrobiłem to po raz pierwszy i naprawdę mi się udało”. Rozmawiamy więc także o przyzwoleniu na radość z rzeczy niedoskonałych.
Zwracamy uwagę na to, jak szybko dzieci potrafią przejść od zauważenia drobnego błędu do skrytykowania całych siebie. Zamiast powiedzieć: „nie spojrzałem w odpowiednią stronę”, mówią: „jestem idiotą”. To pozornie lekkie, rzucone mimochodem słowa, które mogą jednak stopniowo się odkładać i wpływać na sposób, w jaki młody człowiek zaczyna o sobie myśleć.
Nie da się przy tym pominąć internetu. Dzieci i nastolatki codziennie oglądają starannie wybrane, poprawione i pięknie pokolorowane fragmenty cudzego życia. W tym świecie niemal nie ma nieudanych prób, zwyczajnych potknięć ani chwil, w których ktoś robi coś przeciętnie. Łatwo więc odnieść wrażenie, że wszyscy inni radzą sobie doskonale, a nasze własne błędy świadczą o tym, że jesteśmy gorsi.
Wracamy również do osobistych doświadczeń i momentów, w których zaczęło się kształtować nasze poczucie własnej wartości. Grzegorz opowiada o zaakceptowaniu własnej odmienności, rezygnacji z nieustannego porównywania się z innymi oraz rozpoczęciu realizacji własnych projektów. Nie wszystkie okazały się wielkimi sukcesami, ale każdy czegoś nauczył i dostarczył dowodów na to, że potrafi wyznaczyć sobie cel, podjąć działanie i doprowadzić je do końca.
Czy właśnie w ten sposób buduje się trwałą pewność siebie — nie poprzez samo powtarzanie, że jest się wyjątkowym, lecz dzięki kolejnym doświadczeniom, próbom, błędom i małym osiągnięciom? Czy możemy nauczyć się oceniać siebie względem własnej drogi, zamiast nieustannie porównywać się z historiami innych ludzi?
Dochodzimy do wniosku, że wsparcie otoczenia może być niezwykle ważnym początkiem. Jeśli ktoś ma niską samoocenę, obecność ludzi, którzy w niego wierzą, może dać mu siłę potrzebną do wykonania pierwszego kroku. Z czasem warto jednak stopniowo przenosić źródło tej pewności do własnego wnętrza — tak, aby życzliwość innych nadal pomagała, ale jej brak nie odbierał nam poczucia własnej wartości.
A wszystko to podczas spaceru drogą, która miała prowadzić przez spokojny las, lecz okazała się zaskakująco ruchliwa. Jak zwykle pojawiają się dygresje, żarty, wzajemne uszczypliwości i kilka sytuacji, których nie dałoby się zaplanować. Bo czasami właśnie w takich okolicznościach powstają rozmowy o rzeczach naprawdę ważnych.

Dodaj komentarz