W tym odcinku „Rozmów w tle” siadamy w mokrym lesie, pod sosną — a właściwie pod „sosnus lupus” — z pastą jajeczną, warzywami, widelcem i bardzo poważnym pytaniem: czy faceci mają dziś przechlapane?
Zaczyna się niewinnie: backstage nagrywania, głód, dzięcioł, majonez, knówki przyniesione z lasu i pasta jajeczna, która staje się pełnoprawnym bohaterem rozmowy. Ale jak to u nas bywa, bardzo szybko z jedzenia przechodzimy do relacji, równouprawnienia, oczekiwań wobec mężczyzn i kobiet oraz tego, jak trudno czasem zgadnąć, kim właściwie mamy być dla drugiej osoby.
Rozmawiamy o tym, że współczesny mężczyzna ma być jednocześnie partnerem, opiekunem, lwem, czułym człowiekiem, kimś twardym i miękkim naraz. Ma traktować kobietę po partnersku, ale też otwierać drzwi. Ma być równy, ale dawać oparcie. Ma nie dominować, ale umieć stanąć w obronie. Ma wiedzieć, kiedy być delikatny, a kiedy stanowczy — najlepiej bez instrukcji i bez pomyłki.
Ale nie zatrzymujemy się tylko przy mężczyznach. Mówimy też o oczekiwaniach wobec kobiet: że mają być żonami, pracownicami, biznesmenkami, kochankami, terapeutkami, organizatorkami domu, a do tego najlepiej jeszcze wyglądać świetnie i nie mieć pretensji. Wraca temat niewidzialnej pracy, tradycyjnych ról, rodzinnego śniadania z dawnych seriali i pytania, czy czasem sami nie wchodzimy w role, których później nie chcemy.
W tle tej rozmowy cały czas jest nasza codzienna, trochę absurdalna dynamika: kto podjada, kto dostaje po łapach, kto nosi knówki, kto zrobił pastę, kto pomylił pastę jajeczną z jajecznicą i czy to już wystarczy, żeby kogoś urazić.
To odcinek o równouprawnieniu, ale bez akademickiego tonu. Raczej o tym, jak równouprawnienie wygląda w praktyce: przy jedzeniu, w związku, w przyjaźni, w domu, w oczekiwaniach, w żartach i w małych codziennych testach, których czasem nikt nie nazwał testami.
Rozmawiamy między innymi o tym:
– czy mężczyźni naprawdę muszą dziś uważać na każde słowo,
– czy od facetów oczekuje się sprzecznych rzeczy,
– dlaczego „bądź męski” i „bądź delikatny” czasem znaczą jednocześnie,
– czy kobiety też mają być wszystkim naraz,
– dlaczego partner nie powinien zastępować terapeuty,
– czy rodzina powinna być wspólnotą równych obowiązków,
– co nasze dzieci mogą zrobić inaczej niż poprzednie pokolenia,
– i czy w relacjach lepiej wszystko analizować, czy czasem po prostu być sobą.
To nie jest odcinek z gotową odpowiedzią. Raczej wspólne śniadanie w lesie, podczas którego próbujemy nazwać coś, co wielu ludzi czuje: że w relacjach coraz częściej nie wiadomo, czego dokładnie się od nas oczekuje.
Czy mamy być silni czy wrażliwi?
Opiekuńczy czy partnerscy?
Niezależni czy obecni?
Lwami, lwicami, terapeutami, kochankami, kucharzami, sprzątaczkami, przyjaciółmi, rodzicami, a może po prostu ludźmi?
Jak się dowiemy — powiemy Wam w następnym odcinku.
A na razie: życzymy powodzenia. Wszystkim.
Dodaj komentarz